Filip Dziewięcki zapowiada Element – Search

Filip Dziewięcki zbierał materiały na wspólnych wyjazdach chociażby z Vincentem Milou, Madarsem Apse czy Jaakko Ojanenem czego efektem jest jego udział w nowym filmie Elementa. Jego polska premiera odbędzie się już 31 stycznia w SH Store. Z tej okazji Filip opowiedział trochę o podróżach:

Od początku mojej relacji z Elementem jestem we flow teamie europejskim i mam kontakt z głównym team menagerem – Philem Zwijsenem. Cały sprzęt wysyłają do mnie najczęściej z Francji. Pierwszy raz byłem na wyjeździe z ekipą Element w Berlinie dzięki Mateuszowi Kowalskiemu – team managerowi Vansa w Polsce. To Mateusz przeprowadził rozmowę z Philem, w której przedstawił cały plan mojego współudziału w jakimś nadchodzącym wyjeździe Elementa przy pomocy Vans. Dzięki niemu trafiłem na mój pierwszy wyjazd czterodniowy do Berlina. Było wiele stresu, bo był to mój pierwszy wyjazd, na którym na dobrą sprawę nikogo nie znałem. Widziałem tych ludzi pierwszy raz, ale dość szybko znalazłem się z nimi na wspólnych falach. Jeździliśmy wspólnie na rowerach po Berlinie w poszukiwaniu spotów. Był to super pierwszy wyjazd. Na następny wyjazd tym razem 12-dniowy pojechałem do Granady oraz Malagi. Pierwsze pare dni spędziliśmy w pięknej Granadzie, a potem pojechaliśmy busem do Malagi. Był to świetny wyjazd i pierwszy mój tak długi wyjazd deskorolkowy. Na dobrą sprawę pojechałem tam w zastępstwie ponieważ dwóch głównych riderów nie mogło się stawić. Organizacja na wyjazdach Elementa jest zawsze na najwyższym poziomie. Na spoty jeździmy busikiem. Śniadanie mamy w hotelu. Potem w ciągu dnia team menager robi ogromne zakupy. Na głód nie można narzekać. Raczej na to, że się przejadło (śmiech). Potem wisienka na torcie – kolacja. Nigdy nie zapomnę hot pota czy restauracji z nielimitowanym sushi, w którym robot podawał jedzenie (śmiech). Jest to super i na pewno dodaje skaterowi siły i pomaga w regeneracji. Jedzenie jest naszym paliwem napędowym i dobre posiłki to podstawa. Z Madarsem Apse, z którym wspólnie byliśmy w Granadzie i Maladze poznałem się już wcześniej na wyjeździe Grey Area na Litwę. Madarsa oglądałem na skate video jak miałem 12 lat. Na pewno jednym z pierwszych filmów, na których go widziałem było Element – “Get Busy Living” (swoją drogą świetna nazwa). W tym video również występował Phil Zwijsen, czyli team menager Elementa. Ich postacie były dla mnie znane już od dziecka, więc na pewno jest to ciekawe, że po tylu latach mogłem z nimi wspólnie spędzić czas na wyjeździe. Wypad do słonecznej Hiszpanii mimo, że wspominam bardzo dobrze to nie był taki słoneczny jakbym sobie tego życzył. Spokojnie z 12 dni jakie tam spędziłem 4 czy 5 z nich padał deszcz i uprzykrzał naszym skejtowym planom. Jednak mimo to jeździliśmy z Malagi do pobliskich miasteczek w poszukiwaniu suchego skrawka betonu. Pamiętam, że podczas, gdy u nas w Hiszpanii padał deszcz, warszawska ekipa śmigała na streecie w pięknym słońcu. Był to dość ironiczny moment (śmiech). Pewnego razu jechaliśmy około godziny od Granady pod tamę na pustkowiu. Zaparkowaliśmy samochody 20-30 minut od tamy ponieważ bliżej nie dało się podjechać. Spacerowaliśmy wąwozem kiedy po drugiej stronie rzeki przebiegały sarenki. Był to bardzo malowniczy teren. Tama sama w sobie kiedy już do niej się zaczęliśmy zbliżać, robiła ogromne wrażenie. Nie dość, że była wysoka na 100 metrów to z jednej szczeliny wydobywała się woda pod ogromnym ciśnieniem. Z bliska robiło to ogromne wrażenie i potrafiło nieco przytłoczyć na myśl jak ogromny żywioł okiełznuje ta ściana z betonu. Pod samą tamą był świetny bank z usytuowanym na jego górze wysokim murkiem. Był to niesamowity skate spot. Jedynym minusem było to, że trochę wiało i z nad tamy nadlatywała bryza, przez co robiło się nieco mokro.

Filip Dziewięcki, fot. Clément Le Gall
Filip Dziewięcki, fot. Joel Peck
Filip Dziewięcki, fot. Joel Peck
Filip Dziewięcki, fot. Joel Peck
Filip Dziewięcki, fot. Clément Le Gall
Filip Dziewięcki, fot. Clément Le Gall
Filip Dziewięcki, fot. Clément Le Gall
Filip Dziewięcki, fot. Clément Le Gall
Filip Dziewięcki, fot. Clément Le Gall

Jedna odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.